„Sokół maltański”: jaskółka zwiastująca epokę filmu noir

maltese_falcon.jpg_replica_coa.jpgWłaściwie nie przepadam za kryminałami. Co jakiś czas przypominam sobie, że wypadałoby przeczytać choć jedną kultową powieść Agaty Christie, ale jak dotąd nic z tym postanowieniem nie zrobiłem (bo obejrzenie Orient Ekspresu w kinie raczej się nie liczy). Nie potrafię podać konkretnego powodu, sama formuła gatunku – gdzie osią fabuły zwykle jest jakaś tajemnica, którą rozwiązuje przenikliwy indywidualista – po prostu mnie nie pociąga. Sokoła maltańskiego Dashiella Hammetta oczywiście kojarzyłem (głównie z powodu ekranizacji), kiedy więc zobaczyłem ten tytuł na Liście, ucieszyłem się, że będzie okazja zapoznać się i z tym klasykiem, ale nie obiecywałem sobie zbyt wiele. I miło się zdziwiłem. Czytaj dalej

„Władca much” – symbolizm zrobiony dobrze?

Odlany z brązu Rozzłoszczony chłopiec Vigelanda

Parę lat temu byłem w Oslo i choć miasto nie spodobało mi się za bardzo (trochę za mało starych budowli, których najczęściej szukam), to Park Vigelanda z pewnością utkwił mi w pamięci. Ponad dwieście rzeźb postaci w różnym wieku zachwyca dynamizmem, moją uwagę szczególnie zaś przykuły te, które przedstawiały dzieci w pozach tak odmiennych od tych, jakie zwykle spotykamy w sztuce. Zamiast beztroskich, niewinnych cherubinów widzimy tu zaciśnięte pięści i twarze wykrzywione złością. Do dziś trwają spory na temat tego, co artysta miał właściwie na myśli tworząc swoje dzieła, ja jednak na zawsze zapamiętam je jako przypomnienie, że w każdym z nas czai się trochę zła, nawet jeśli mamy za mało lat, by zdawać sobie z tego sprawę. Jest to także jeden z tematów poruszanych we Władcy much Williama Goldinga, którego recenzją dzisiaj się zajmiemy. Czytaj dalej

„Paragraf 22”

Znalezione obrazy dla zapytania paragraf 22Prawdziwą sztuką jest napisać książkę pełną absurdalnego humoru, a jednocześnie trzymającą się kupy i traktującą o czymś ważnym. Z pewnością dokonał tego Pratchett ze swoim cyklem o Świecie Dysku czy Douglas Adams z Autostopem przez galaktykę. Także na liście Modern Library możemy znaleźć pozycję z tego satyryczno-refleksyjnego (tę zbitkę sam wymyśliłem, pewnie jest na to mądrzejsze określenie) nurtu, gdzie po kilku paragrafach chichotania nagle obrywamy w mózg celnym spostrzeżeniem czy szczególnie mrocznych żartem. Taki właśnie jest Paragraf 22 Josepha Hellera, traktujący o perypetiach amerykańskich lotników na froncie włoskim podczas drugiej wojny światowej.  Czytaj dalej

„Wielki Gatsby”, wyrazisty portret roaring twenties

greenUniwersalizm i ponadczasowość dzieła traktuje się jako miarę jego wielkości: jeśli książka przetrwała próbę lat i czytelnik wieki później jest w stanie odnieść jej treść do swojego życia, niewątpliwie dobrze to o niej świadczy. Sam jednak mam dużą słabość do tak zwanych period piece – powieści mocno osadzonych w konkretnej epoce i problemach jej właściwych. Lubię historię i choć wiem, że nie ma co wierzyć we wszystko książkom fabularnym, to jednak pozwalają one przenieść się na chwilę duchem do dawnych czasów i miejsc. Taki właśnie jest Wielki Gatsby, którego trudno analizować inaczej jak w kontekście tzw. roaring twenties, głośnego okresu prosperity, nowych technologii i jazzu w Stanach Zjednoczonych. Czytaj dalej

„Zew krwi” – W zasadzie niegroźna

call-of-the-wind-jack-londonTrochę utknąłem przy tej recenzji. Z jednej strony, miałem straszną ochotę zająć się tą książką, z drugiej – nie bardzo wiedziałem, co dokładnie chciałbym o niej napisać. Chyba po prostu marzyły mi się odpoczynek od ciężkich tematów poruszanych ostatnio (Nowy wspaniały świat oraz 1984) i zajęcie tytułem o nieco swobodniejszej tematyce. Zew krwi wyglądał na idealnego kandydata. Czytaj dalej

„Nowy wspaniały świat” – czy bezpieczeństwo jest lepsze od wolności?

Znalezione obrazy dla zapytania brave new worldDługo zastanawiałem się, jak podejść do tej książki. Naprawdę trudno powiedzieć o niej coś nowego: wciąż jest bardzo popularna i regularnie przywoływana, gdy tylko pojawi się news sugerujący, że zrobiliśmy krok w kierunku ukazanego w niej świata. Blogerzy, zwłaszcza ci stojący w opozycji do działań rządu czy korporacji, popierają swoje argumenty stosownymi cytatami z powieści, graficy przygotowują ilustracje i wykresy konfrontujące rzeczywistość opisaną przez przez Huxleya z naszą, a zwykli użytkownicy Sieci wymieniają się tym wszystkim na reddicie czy wykopie – albo z poczucia misji, albo z chęci łatwego zdobycia paru internetowych punktów. Identycznie wygląda to w przypadku 1984 Orwella, z którym recenzowane dziś dzieło będzie pewnie porównywane do końca świata. Cieszy mnie, że Nowy wspaniały świat jest dalej popularny, bo z pewnością na  to zasługuje. Nie zmienia to jednak tego, że mam przed sobą twardy orzech do zgryzienia. Czytaj dalej

„Świat zabawy”, czyli pieniądze to nie wszystko – bo liczy się też nazwisko

Patrząc na tematykę recenzowanych tutaj książek można pomyśleć, że blog mógłby równie dobrze nazywać się „Lista Modern Library, czyli różne oblicza Ameryki”. Mieliśmy tu już farmerów z Oklahomy zmagających się z wielkim kryzysem, zubożałą rodzinę plantatorów z Południa, morderstwo w dinerze przy kalifornijskiej autostradzie czy hawajską bazę wojskową. „Świat zabawy” to kolejna powieść udowadniająca, jak bardzo zróżnicowane jest amerykańskie społeczeństwo. Tym razem przyjrzymy się wyższym sferom Nowego Yorku.

Czytaj dalej

„Listonosz zawsze dzwoni dwa razy” – zbrodnia i kara w słonecznej Kalifornii

Znalezione obrazy dla zapytania postman always ring twice

Ekranizacja z 1981 roku ze świetnym występem Jacka Nicholsona i Jessiki Lange

Kilka słów o jednej z najgłośniejszych powieści kryminalnych swoich czasów.   Jakie miejsce w amerykańskiej kulturze zajmuje restauracja typu diner? Dlaczego wielu wydawców było zachwyconych, gdy zakazywano sprzedaży ich książek w Bostonie? Na kim wzorowana była postać Comstocka z gry „Bioshock: Infinity”? Czytaj dalej