„Grona gniewu” – niezwykła opowieść o zwykłych ludziach

800px-Lange-MigrantMother02

Dorothea Lange, Migrant Mother. Lange była jedną z najbardziej znanych fotografek Wielkiego kryzysu. Więcej zdjęć.

Steinbeck jest jednym z pisarzy, z którymi zapoznałem się właśnie dzięki liście Modern Library. Noblista, zdobywca nagrody Pulitzera, krytykujący dziki kapitalizm w czasie Wielkiego kryzysu, jest jednym z najważniejszych amerykańskich pisarzy pierwszej połowy XX wieku, a Grona gniewu to jedna z jego najbardziej znanych historii.

Gdy myślimy o czasach Wielkiego kryzysu w Stanach Zjednoczonych w latach 1929-1933, jednym z pierwszych skojarzeń jest krach na Wall Street, inwestorzy tracący w jednej chwili majątek życia, mężczyźni w garniturach wyskakujący z okien pierwszych drapaczy chmur. Ale takie obrazki to tylko fragment większej całości.

Oglądaliście Interstellar? Zaczyna się od dość ponurej relacji starszych ludzi opisujących trapiącą wszystkich plagę: śnieć (ang. blight), niszczącą uprawy w świecie przedstawionym w filmie. Co ciekawe, tak naprawdę wiele z tych wypowiedzi jest autentycznych – są to fragmenty dokumentu, w którym wypowiadali się świadkowie jednej z największej katastrof ekologicznych XX wieku: Dust Bowl, okresu intensywnych burz pyłowych w latach trzydziestych. Tzw. dustery sprawiły, że 100 milionów hektarów gruntów straciło warstwę żyzną i przestało nadawać się do uprawy (to jedna trzecia powierzchni Polski!), a wiele osób zachorowało na pylicę. W połączeniu z kryzysem ekonomicznym, doprowadziło to do sytuacji, gdy setki tysięcy ludzi zamieszkujących Wielkie Równiny w zachodniej części Ameryki Północnej straciło środki do życia i opuściło rodzinne strony, by szukać pracy gdzie indziej. Powstało określenie Okie, oznaczające mieszkańca Oklahomy (później opisywano tak także ludzi z innych stanów), który zmuszony był udać się na poniewierkę. Jadąc i maszerując legendarną już dziś autostradą Route 66, kierowano się do Kalifornii, w której widziano słoneczną Ziemie Obiecaną, gdzie kończą się wszystkie problemy i każdy ma szanse na lepsze życie.

dor12-109

California at Last, kolejne zdjęcie Dorothe’y Lange. Co ciekawe: ekranizację powieści Steinbecka początkowo chętnie pokazywano w Sowieckiej Rosji, władze chciały bowiem pokazać jak nędznie kończy kapitalizm. Wkrótce jednak filmu zakazano, bo zbyt wiele osób z zazdrością zauważało, że nawet najbiedniejszą rodzinę w Stanach dalej stać na samochód (źródło).

Historia opowiada właśnie o takich ludziach: o rodzinie, która po utracie ziemi  pakuje cały swój dobytek i wyrusza na poszukiwanie innej pracy. Znajomość czasów, w jaki dzieje się historia, od razu mówi nam, jak bardzo jest ona uniwersalna: nie opowiada ona o grupce indywidualności, stanowi raczej obraz tego, z czym musiały się borykać tysiące osób, walczących z Wielkim kryzysem na miarę swoich możliwości. Steinbeck dość brutalnie rozprawia się z Amerykańskim Snem o kraju, gdzie wszystko jest możliwe, jeśli tylko zechcesz ciężko pracować. Piętnuje nieskrępowany kapitalizm, który w czasach kryzysu nie zapewnia zwykłym ludziom bezpieczeństwa.

Polubiłem tę książkę za pełne realizmu, wyraziste ujęcie motywu drogi. Steinbeck plastycznie opisuje trudy podróży, proste posiłki, problemy z wozem. Rozpaczliwe szukanie pracy przez rodzinę. Wiele opisanych sytuacji mocno wryło mi się w pamięć, szczególnie zakończenie. Postacie wzbudzają naszą sympatię, choć widać wyraźnie, że trudne życie wywarło wpływ na ich wrażliwość: są szorstcy, bywają niemal bezuczuciowi.

Steinbeck nie bawi się w wyszukane metafory, nie przekazuje swojej wiadomości drogą subtelnych aluzji: wali prosto z mostu o tym, co zobaczył i co jego zdaniem powinno się w Ameryce zmienić. Niektóre opisy przypominają bardziej dziennikarską relację niż fragmenty powieści (cóż, ostatecznie dostał za nie Pulitzera). Choć nie powinno się ich brać za w pełni rzetelne źródło wiedzy o przeszłości, z pewnością stanowią dobry punkt wyjścia do zgłębiania historii Wielkiego kryzysu na własną rękę. Szczególnie poruszają opisy pobytu rodziny w tzw. hooverville, spontanicznie zbudowanym osiedlu byle jak skleconych domków i lepianek, zamieszkiwanych przez niemających się gdzie podziać ludzi. Nazwano je tak na cześć (powiedzmy) ówczesnego prezydenta Hoovera, którego powszechnie obwiniano za fatalny stan rzeczy panujący w Stanach Zjednoczonych. Na te specyficzne slumsy policja nierzadko urządzała rajdy, rozganiając ludność oskarżaną o kradzieże i roznoszenie chorób.

Na pewno bardzo polecam tę książkę. Bije od niej autentyzm i trudno o niej zapomnieć. A jeśli chcielibyście zapoznać z tym, jak Steinbeck opisał czasy Wielkiego kryzysu, ale brakuje Wam czasu, to polecam także opowieść Myszy i ludzie. Jest krótsza, ale także robi ogromne wrażenie.

Na zakończenie. Czy wiedzieliście, że zdjęciami Lange najwyraźniej inspirowali się twórcy… kreskówki Chojrak tchórzliwy pies? Niżej porównanie kadru z jednego z odcinków z jej fotografią. Podejrzanie podobne, prawda?

chojrak

 

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s