„Pełnia życia panny Brodie”, wspomnienia z Edynburga i Harry Potter

Odchodzimy na razie od ciągłego wychwalania, bo po dwóch książkach, które bardzo przypadły mi do gustu, pora na taką, o której właściwie nie wiem, co myśleć. Zapraszam do czytania recenzji – i do krótkiego spaceru po Edynburgu, który na chwilę zawitał na strony powieści.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Teraz znalazly sie na dużym placu, Grassmarket, na którym stał Zamek, widoczny praktycznie zewsząd; wznosił się w szerokiej przerwie miedzy domami, które zamieszkiwała dawniej arystokracja”. Rzeczywiście, wydaje się, że fortecę widać z każdego miejsca w Starym Mieście. Fot. własna.

Pełnia życia panny Brodie to historia grupy uczennic i ich opiekunki (tytułowej bohaterki), która poprzez ekstrawaganckie metody nauczania stara się skierować je w życiu w upatrzoną przez siebie stronę. Cała książka jest opowiadana przede wszystkim z punktu widzenia Sandy, jednej z dziewcząt, sama Brodie zaś aż do końca pozostaje osobą, którą trudno jest kompletnie przeniknąć. Wypowiadając się głównie przez kategoryczne maksymy, wydaje się być bardziej personifikacją konkretnej postawy, niż realną bohaterką opowieści. Sentyment, jakim nauczycielka darzyła Mussoliniego a potem Hitlera (akcja dzieje się głównie krótko przed II Wojną Światową, gdy wielu patrzyło na ich rządy z nadzieją na przywrócenie porządku i uporanie się z komunizmem), z pewnością budzi niepokój czytelnika – niczego dobrego się nie spodziewamy. Ja mimo wszystko miejscami czułem sympatię do jej metod – chyba jak każdy mam trudny do zduszenia odruch kibicowania słabszej stronie konfliktu, a taką była niewątpliwie panna Brodie, tocząca swe wojny z dyrekcją szkoły. Jednak wraz z rozwojem opowieści tej sympatii było we mnie coraz mniej.

Specyficzna narracja i brak porządku chronologicznego niejednokrotnie wyprowadzały z rytmu, ale jestem za to nawet wdzięczny: historia chyba na tym zyskała, co chwila zaskakując, a przecież z pozoru perypetie bohaterów wydają się najzwyczajniejsze w świecie. Mimo to jednak… czułem się dziwnie nie na miejscu. Jakby to nie była do końca książka dla mnie. I może jest to jedna z tych opowieści, które naprawdę są przeznaczone przede wszystkich dla kobiet? Jak Doug Shaw zauważył w swojej recenzji, jeśli grupa bohaterek zostaje scharakteryzowana przez sposoby, w jaki noszą swoje kapelusze, to czytający to facet ma wrażenie, że trafił do ciut innego świata. A może to jednak nie to – i to sam sposób prowadzenia historii ostatecznie nie przypadł mi aż tak do gustu. Miałem problem z prawdziwym zanurzeniem się w tym wszystkim.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Edynburg jest bardzo szary i bardzo piękny. Nie wiem naprawdę, jak to zrobili, ale tak jest. Fot. własna.

Na pewno pozostanie mi w pamięci opis Starego Miasta w Edynburgu – to naprawdę ciekawe, jak bardzo to miejsce zmieniło się od tamtej pory. Dzielnica w książce przypomina slumsy, nie brakuje podejrzanych typów, ruder i brudu. Dzisiaj takie miejsca zwykle służą za reprezentatywny dla miasta wabik na turystów, pełen lokali z ciut za drogim sernikiem i znośną kawą. Miałem nawet przyjemność spędzić w Edynburgu parę dni wraz z siostrą i, obok Barcelony, jest to moje ulubione miasto, w dużej mierze dzięki temu, co zobaczyliśmy w okolicach Zamku, czyli właśnie w Old Town. Arthur’s Seat, pomnik Waltera Scotta, cała kolorystyka miasta – wyjątkowe miejsce, przepełnione przynoszącą spokój surowością. Całość wydaje się prawie wykuta ze skały. Interesująco było zwiedzić te same ulice na kartach powieści. A skoro to mój blog, to postanowiłem upiększyć wpis zdjęciami z naszej wyprawy do Szkocji. Bo czemu nie?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To w tej kawiarni J.K. Rowling miała napisać pierwsze rozdziały swej wielkiej opowieści. Lokali czerpiących z tego dumę (i reklamę) podobno w mieście nie brakuje. Fot. własna.

Czy cieszę się, że sięgnąłem po tę książkę? Na koniec mam jeden duży argument na tak. Dzięki lekturze mogłem sobie uświadomić, że Hogwart, opisany przez J.K. Rowling w jej serii o Harrym Potterze (którą uwielbiam praktycznie od zawsze), współdzieli z tradycyjnymi szkołami Wielkiej Brytanii (a taka właśnie została opisana w Pełni życia) o wiele więcej niż położenie. Prefekci, podział na domy, puchar domów, tradycje sportowe (ach, mogłem wynotować, jestem pewien, że było więcej podobieństw) – wszystkie te elementy odnajdowałem w utworze pani Spark i za każdym razem myślałem: hej, przecież gdzieś to już widziałem! Dobrze było dowiedzieć się, że to wszystko skądś się wzięło, ma oparcie w historii i Rowling nie wyczarowała sobie (musiałem) tego z powietrza. Myślę, że jest to ten element serii, który trudno w pełni dostrzec (i przez to docenić), jeśli nie jest się Brytyjczykiem.

Ważąc wszystkie za i przeciw, chyba nie mogę z czystym sercem polecić tej książki jako uniwersalnego dzieła, którego żal nie poznać. Nie jest dla każdego. Jeśli kogoś zaciekawił sam zarys historii – podobno ekranizacja jest niezła.

 

3 uwagi do wpisu “„Pełnia życia panny Brodie”, wspomnienia z Edynburga i Harry Potter

  1. Czytałem i pamiętam, że podobało mi się ze względu na atmosferę. Jednak żadnych szczegółów już nie pamiętam. Co ciekawsze, też byłem w Edynburgu – 10 lat temu – i również szalenie mi się to miasto spodobało, przede wszystkim z powodu zamku w samym środku centrum.

    Polubione przez 1 osoba

    • Z ciekawości, jak natrafiłeś na tę książkę? Odnoszę wrażenie, że strasznie „wypadła z obiegu”, z braku lepszego określenia: rzadko jest przytaczana, nie mówi się o niej właściwie. Gdyby nie lista Modern Library, ja na pewno nigdy bym po nią nie siągnął, bo zwyczajnie nigdy nie uświadomiłbym sobie jej istnienia.

      Polubienie

      • Słuszne pytanie. Siedem lat (k…a, jak ten czas zaiwania) uczestniczyłem przez chwilę w dyskusjach blogowego klubu czytelniczego. Przeczytałem dzięki nim kilka niezłych książek, z którymi w inny sposób nigdy pewnie bym się nie zetknął. Jeżeli przewiniesz w dół i odszukasz „Borysa”, znajdziesz mój komentarz.

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s