„Wściekłość i wrzask” – Amerykańskie Południe oczami Williama Faulknera

Znalezione obrazy dla zapytania sound and fury faulknerNapiszę to od razu: to moja ulubiona książka. Nie tylko na Liście – ulubiona w ogóle. Z przyjemnością zabieram się za recenzowanie i mam nadzieję, że uda mi się choć trochę objaśnić, na czym polega jej geniusz.

 

 

 

Wiele osób po raz pierwszy usłyszało o Faulknerze w kontekście jego rywalizacji z Ernestem Hemingwayem. Ci dwaj Amerykanie, choć pisali w tym samym czasie, bardzo różnili się metodą twórczą. Autor opowiadania „Stary człowiek i morze” słynął ze zwięzłej, niemal skrótowej prozy, przez którą realizował swoją koncepcję góry lodowej – widoczny na pierwszy rzut oka tekst to tylko mały fragment całości, po której istotę czytelnik musi zanurkować samodzielnie. Faulkner z kolei preferował bardziej wyszukaną, kwiecistą narrację, nie stronił też od wykorzystywania strumienia świadomości w swoich utworach. Do historia przeszły ich wypowiedzi na temat siebie nawzajem (źródło):

Faulkner: „[Hemingwayowi] nigdy nie zdarzyło się użyć słowa, które skłoniłoby czytelnika do sięgnięcia po słownik”.

Hemingway: „Biedny Faulkner. Czy naprawdę sądzi, że wielkie emocje rodzą się z wielkich słów?”

Ta efektowna wymiana zdań jest często cytowana, ale z innych źródeł wiemy, że ich rywalizacja niepozbawiona była wzajemnego szacunku i uznania dla swoich umiejętności. Nam zaś nie pozostaje nic innego jak zapoznać się z ich twórczością i samemu zdecydować – nie bez trudu. Bo, jak ktoś ładnie określił, ta sytuacja przypomina trochę porównywanie The Rolling Stones i Beatlesów: każdy fan rocka uwielbia oba zespoły, ale tylko jeden z nich może zajmować to wyjątkowe miejsce w sercu audiofila.

Faulkner pisze głównie o Amerykańskim Południu i wszystkim, co się z nim wiąże: idyllicznej wizji rycerskich plantatorów niczym z „Przeminęło z wiatrem”, niewolnictwie i konfliktach rasowych, wojnie secesyjnej, trudnym okresie rekonstrukcji i okupacji przez wojska Północy po klęsce. Czy Konfederacja miała prawo wystąpić z Unii? Czy mieszkańcy stanów Południa byli zbieraniną okrutnych rasistów, bez żadnych pozytywnych cech? Na jaką ocenę zasługuje generał Lee? Sprawy te nie są dziś w USA jedynie przedmiotem rozważań historyków: te pytania są wciąż zadawane, a związane z nimi wartości dla wielu stanowią rdzeń narodowej tożsamości. Tym bardziej warto zapoznać się z utworami, które te tematy poruszają. Pochodzący z Missisipi Faulkner (nawiasem mówiąc: do dziś pozostaje on jedynym noblistą z tego stanu) dołożył starań, by opisać społeczną dynamikę owych czasów. Jego historie nie są jednak uniwersalnym przypowieściami, a ich bohaterowie to nie wycięte z tektury stereotypy, wręcz przeciwnie. Wszystko tu jest szczególne, wyjątkowe, ale wciąż zakorzenione w kontekście tamtego świata, co umożliwia pociągające, ale i realistyczne nakreślenie życia Południowców.

cause

Szeryf Mannix w „Nienawistnej Ósemce” Tarantino niejednokrotnie wspomina o tzw. the Cause. Jest to nawiązanie do tego, jak wielu Południowców zwykło idealizować sprawę Konfederacji w wojnie secesyjnej, widząc w niej nie rebelię, a próbę walki o wolność.

„Wściekłość i wrzask” to historia zubożałej rodziny Compsonów, która, trapiona kolejnymi nieszczęściami, w nieunikniony sposób zmierza ku upadkowi. Podzielona na cztery części, powieść ma czterech różnych narratorów, ale nie tylko punkt widzenia się  tu zmienia: każdy rozdział to odrębna wariacja na temat formy. Najpierw poznajemy opowieść z perspektywy Benjamina, najmłodszego dziecka, dotkniętego chorobą umysłową. Czysty chaos, z którego rozpaczliwie próbujemy wyłapać potrzebne informacje. Wydarzenia nie są nawet opisane chronologicznie, a fakt, że mamy tu dwóch Jasonów i dwie osoby imieniem Quentin (tak, odmiennej płci!), pogłębia dodatkowo bałagan.

Po uporaniu się z tym rozdziałem na pewno niejeden czytelnik westchnął z ulgą. Pojawiła się nadzieja, że teraz wszystko nabierze sensu. Ale druga część jest opowiadana przez także niestabilnego (choć w inny sposób) pierworodnego rodu. Wkracza tutaj strumień świadomości, metoda twórcza zyskująca wtedy uznanie w kręgach literackich (została ona spopularyzowana przez Jamesa Joyce’a w Ulissesie). Jest to jeden z tych terminów, których nie wyjaśni w pełni żadna definicja. Posłużmy się przykładem:

co ja zrobiłam żeby zasłużyć na takie dzieci Benjamin to chyba dostateczna kara Boża i teraz żeby ona miała tak mało szacunku dla własnej matki cierpiałam dla niej marzyłam robiłam plany poświęcałam się na tym padole łez ale nigdy odkąd otworzyła oczy nie obdarzyła mnie ani jedną myślą wyzbytą z samolubstwa czasem spoglądam na nią i zastanawiam się czy to naprawdę moje dziecko z wyjątkiem Jazona ten mi nigdy nie dał jednej chwili smutku od czasu kiedy go pierwszy raz wzięłam w ramiona wiedziałam że stanie się moją radością i mym wybawieniem myślałam że Benjamin to dostateczna kara Boża za wszystkie grzechy jakie popełniłam myślałam że to kara za to że nie dbając o dumę poślubiłam mężczyznę który uważał się za coś lepszego ode mnie ja się nie skarżę kochałam go bardziej niż tamte właśnie dlatego że mój obowiązek chociaż Jazon cały czas domagał się mego uczucia

Autor nie zatrzymuje się, by ubrać myśli w zrozumiałe słowa – po prostu pisze. Metoda czasem męczy, czasem irytuje, to na pewno. Ale często szokuje i przemawia do nas.

No to skoro ustaliliśmy już, że ta książka jest tak trudna, że miejscami właściwie nieczytelna (i to na parę różnych sposobów), może się rodzić pytanie: dlaczego jest ona moją ulubioną? Po takich wstępie opisywanie „Wściekłości i wrzasku” w pozytywnym świetle zakrawa niemal na snobizm: ojej, to taka trudna książka, nie, nie każdy zrozumie jej piękno, jej wielkość. Co jest takiego w tej lekturze, poza pożywką dla tych bardziej pretensjonalnych fanów literatury?

Znalezione obrazy dla zapytania gone with the wind

Kadr z „Przeminęło z wiatrem”. Beztroskie życie na prowincji, bale i konne przejażdżki – wszystko to skończyło się po upadku Konfederacji. Klasyczny motyw przemijania, utracone szczęście i spokój, które miały już nigdy nie wrócić.

Żadna inna książka tak hojnie nie wynagrodzi czytelnika, który podejmie próbę jej pełnego zrozumienia. Niczym od wypadku samochodowego, tak i od kart powieści opisujących upadek Compsonów trudno jest nam oderwać wzrok. Wraz ze zrozumieniem, zaczyna docierać do nas litość i trwoga, zupełnie jakbyśmy śledzili wydarzenia greckiej tragedii. Ale gdy wszystko zaczyna nabierać sensu, czujemy też satysfakcję: jakbyśmy w końcu rozpracowali zagadkę albo zgłębili długo tajoną tajemnicę. Obserwujemy bohaterów i choć poznajemy ich coraz lepiej, identyfikowanie się z którymkolwiek z nich jest dalej niemożliwie: są zbyt dziwni, szaleni, zdegenerowani. „Wściekłość i wrzask” to pieśń o chaosie i ludzkich klęskach. Niczego Was nie nauczy i nie poprawi Wam humoru. Ale jest w niej coś takiego… nie znam drugiej historii, która w sposób tak nieuchwytny określa, co to znaczy być człowiekiem i co się z tym wiąże. Jak bardzo potrafimy się zagubić.

I język. Jak się domyślacie, Hemingway w moim rankingu ustępuje pola Faulknerowi. Uwielbiam słowa, uwielbiam kunszt, którego trzeba, by sprawnie nim operować, nie tylko w celu przekazania konkretnej wiadomości, ale także po to, by dostarczyć estetycznych przeżyć odbiorcy. „Wściekłość i wrzask” zachwyca słowem, ich doborem, układem, czasem lekkością piórka, gdzie indziej mocą lawiny.

Spróbujcie, może się Wam spodoba. Lektura bywa oporna, ale wciąga od samego początku. Koniecznie róbcie użytek ze ściągawki na końcu (skrót z tego kto jest kim w rodzinie Comsponów).

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s