„Zew krwi” – W zasadzie niegroźna

call-of-the-wind-jack-londonTrochę utknąłem przy tej recenzji. Z jednej strony, miałem straszną ochotę zająć się tą książką, z drugiej – nie bardzo wiedziałem, co dokładnie chciałbym o niej napisać. Chyba po prostu marzyły mi się odpoczynek od ciężkich tematów poruszanych ostatnio (Nowy wspaniały świat oraz 1984) i zajęcie tytułem o nieco swobodniejszej tematyce. Zew krwi wyglądał na idealnego kandydata. Czytaj dalej