„Pożegnanie z bronią” Ernesta Hemingwaya

Znalezione obrazy dla zapytania farewell to armsZawsze ciekawie jest poczytać książkę opartą o wydarzenia, których autor był naocznym świadkiem. Powieść staje się wtedy czymś innym niż abstrakcyjnym zbiorem idei, czasem bardziej przypomina reportaż, w którym dziennikarz na chłodno opisuje swoje obserwacje. Niedawno zapoznałem się na przykład z Hołdem dla Katalonii George’a Orwella i wciąż pozostaję pod jego ogromnym wrażeniem: jak wyraźnie widać, skąd wzięły się podstawy do przemyśleń, które dały początek utworowi Rok 1984. Razem z autorem śledzimy rozwój wypadków w czasie wojny domowej w Hiszpanii w latach 30-tych: jego zachwyt realną, oddolną rewolucją socjalistyczną (tak odmienną od bolszewickiej parodii w Rosji) i późniejsze rozczarowanie, gdy oddane jej ugrupowania (trockiści i anarchiści) zostają brutalnie stłamszone przez popieraną przez Sowietów partię komunistyczną. Atmosfera represji, dezinformacji i donosicielstwa ugruntowała poglądy Orwella na temat tego, jakie niebezpieczeństwa mogą w przyszłości zagrozić demokratycznym społeczeństwom.

Wojna domowa w Hiszpanii była pierwszym konfliktem, który na taką skalę relacjonowany był za pomocą środków masowego przekazu: dziennikarze i pisarze z wielu krajów przybywali tam, by opowiedzieć światu o toczących się wydarzeniach. Na półwysep iberyjski trafił także Ernest Hemingway w roli korespondenta wojennego, a powieść Komu bije dzwon o tamtejszych partyzantach wielu uważa za jego najważniejsze dzieło. Nie była to pierwsza sytuacja, gdy ów pisarz udawał się w samo centrum wydarzeń: kilkanaście lat wcześniej, jako kierowca karetki Czerwonego Krzyża, przebywał na froncie włoskim podczas pierwszej wojny światowej. Jego doświadczenia posłużyły mu za inspirację przy pisaniu Pożegnania z bronią, co sprowadza nas w końcu do głównego tematu tego tekstu.

To, że w Polsce nie przywiązujemy aż takiej historycznej wagi do przebiegu Wielkiej Wojny (nie licząc fortunnego sposobu, w jaki się ona dla nas skończyła), na pewno nikogo nie dziwi. Raczej z drugiej ręki docierają do nas informacje, jak wielki miała wpływ na psyche zachodnich społeczeństw. W dyskusjach na ten temat często przewija się określenie Lost Generation – dość niezgrabnie tłumaczone na polski jako ‚Stracone Pokolenie’ – oznaczające nie tyle poległych podczas wojny, a młodych ludzi (zwłaszcza artystów), którzy utracili życiowy kurs na jej skutek. Hemingway nie tylko należał do tej grupy, ale odegrał też główną rolę w spopularyzowaniu samego terminu – obecnie do Straconego Pokolenia zalicza się takich pisarzy jak F. Scotta Fitzgeralda (Wielki Gatsby) czy T.S. Eliota. Pożegnanie z bronią należy do książek, w której niepokoje i zagubienie ówczesnych ludzi zostało szczególnie wyraźnie opisane.

Fabuła powieści jest luźno oparta na doświadczeniach autora: bohaterem jest Frederick Henry, amerykański ochotnik służący jako sanitariusz w armii włoskiej, który zakochuje się w angielskiej pielęgniarce. Przez większość książki śledzimy rozwój ich relacji pośród wojennego chaosu i, choć mogłoby się z początku wydawać, że mamy tu do czynienia z szerokim spojrzeniem na grozę wojny, z czymś w rodzaju Na zachodzie bez zmian, to jednak historia okazuje się mieć dużo bardziej kameralny, osobisty wydźwięk. Hemingway, w swym szorstkim, oszczędnym stylu kreśli przed nami postać dość wyjątkowego jak na tamte czasy protagonisty: zagubionego człowieka, który często nie wie, jak postąpić, który szuka swojego kierunku. Powieść w dość brutalny sposób pozbawia go rzeczy, które mogłyby stanowić dla niego oparcie.

Nie jestem dużym fanem twórczości Hemingwaya. W literaturze zawsze szukam postaci, do których mogę się przywiązać, których losy mogłyby mnie obchodzić, ale sposób, w jaki ten autor prezentuje świat i jego bohaterów z jakiegoś powodu czyni to dla mnie bardzo trudnym. Z pewnością nie jest to spowodowane brakiem talentu z jego strony, to bardziej kwestia metody twórczej, którą porównywałem już kiedyś z tą wykorzystywaną przez Faulknera. „Autor opowiadania >>Stary człowiek i morze<< słynął ze zwięzłej, niemal skrótowej prozy, przez którą realizował swoją koncepcję góry lodowej – widoczny na pierwszy rzut oka tekst to tylko mały fragment całości, po której istotę czytelnik musi zanurkować samodzielnie.”

Ciekawie było przeczytać książkę opisującą walki pomiędzy Włochami i Cesarstwem Austro-Węgier, o tej arenie działań pierwszej wojny światowej z pewnością nie mówi się zbyt wiele, a przecież, tak samo jak front we Francji, tu także tysiące młodych ludzi zginęło w bezsensownych starciach. I to przecież pochodzący z Italii Horacy uraczył świat myślą, że dulce et decorum est pro patria mori (‚słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę’). Odniósł się do niej Wilfred Owen w wierszu o tym samym tytule (źródło, w tłumaczeniu z jakiegoś powodu brakuje pierwszej zwrotki):

Gaz! Gaz! Prędko, chłopcy! – W drżących
rąk trzepotach
Byle w maskę niezgrabną na czas głowę wcisnąć.
Ktoś nie zdążył. Zacharczał, krzykiem się
zachłysnął,
Jakby w ogień znienacka ciśnięty się
miota.
Wokół półmrok zielony, przez tafle
zamglone
Jak topielca w odmęcie dostrzegam go na dnie.
I co noc teraz we śnie spoglądam
bezradnie,
Jak dłoń ku mnie wyciąga, krztusi się
i tonie.


Gdybyś w jakimś duszącym majaku za
wozem,
Na któryśmy go rzucili, też kroczył
I patrzył w białka wywróconych oczu,
W tym grymasie wisielczym gdybyś ujrzał
grozę,
Gdybyś jeszcze usłyszał, jak świszcze
i charczy
Krew spieniona, co bucha z płuc gazem
Przeżartych,
Ohydna niczym rak albo smak ran gorzki,
Nie okłamałbyś spragnionych bohaterskiej
glorii
Dzieciaków, powtarzając z tym zapałem wzniosłym:
„Dulce et decorum est pro patria mori”.

Owen poległ w 1918, dokładnie tydzień przed zawieszeniem broni.

Pożegnanie z bronią jest książką specyficzną, tak jak cały dorobek literacki Hemingwaya. Nie mogę obiecać, że się Wam spodoba, ale na pewno warto dać jego twórczości szansę. Facet nie dostał Nobla za nic.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s